..
Light&fast, czyli porady magazynu GÓRY dla każdego

98 | 94904
 
 
2010-10-26
Odsłon: 545
 

Dziękuję...

Projekt El Capitan generalnie już jest zakończony. Jednak, jak już pisałem, dla mnie nie sprowadzał się on do dwóch tygodni w Yosemitach. Projekt ten trwał dla mnie dokładnie pięć lat – tyle czasu minęło od momentu, gdy nieśliśmy wraz z Timmy O’Neillem jego brata Seana pod El Capitana, a następnie oni wspięli się na ścianę drogą Space.
Wtedy to właśnie w mojej głowie zrodził się pomysł pokonania tej ściany z osobą niepełnosprawną.

Teraz już jesteśmy po. Ale ja jeszcze czuję ogromny dług wdzięczności do wielu osób. Sponsorom i instytucjom dziękowała już nie raz Fundacja Poza Horyzonty – ja bym chciał podziękować konkretnym osobom;- )

Najbardziej chciałbym podziękować najważniejszej dla mnie osobie na świecie – czyli mojej kochanej żonie Kasi. To Ona musiała znosić wszystkie wzloty i upadki tego projektu. To Ona zrezygnowała ze swoich planów, bym ja mógł wyjechać właśnie w tym terminie na El Capa. To Ona przez ostatnie dwa miesiące przed wyjazdem tolerowała fakt, iż 90% mojego czasu było skupione na tym przedsięwzięciu i - co najważniejsze - to Ona opiekowała się sama naszą małą Helenką podczas mojej przeszło trzytygodniowej nieobecności.
Kocio dziękuję.

Agnieszce i Weronice z Fundacji Poza Horyzonty. Za to, że w ten projekt i we mnie uwierzyły. I poświeciły mu znacznie więcej czasu niż powinny. Agnieszce wszyscy jesteśmy winni miesiąc w sanatorium w Ciechocinku.

Mojemu wspaniałemu szefostwu z wydawnictwa Góry - szczerze to piszę nikt mnie tutaj do takich rzeczy nie zmusza;- ). Jak przy wszystkich innych projektach wsparli mnie, jak tylko mogli i tolerowali, iż po raz kolejny nagle wyjeżdżam i z nie wszystkich swoich obowiązków wywiązuję się na czas. Ogromnie pomógł nam zwłaszcza Marek.

Pani Ewie Lazar z firmy AMC - Petzl Polska, która zareagowała na naszą prośbę o pomoc momentalnie i pomogła bardziej niż się tego spodziewaliśmy.  Pamiętam, jak się bałem spotkania, bo słyszałem, iż może to być ciężka rozmowa, a było wręcz przeciwnie;-)

Jasiowi Nabrdalikowi z firmy Lhotse. Jasiu jak zwykle się nie pytał po co i co on z tego będzie miał, tylko co i w jakiej ilości potrzebuję.

Podobnie jak Jasiu zachował się Paweł Marchlewicz z firmy Namaste.

Jacek Grzędzielski z Salewa Polska oprócz tego, iż jest przezabawnym i sympatycznym gościem, to również potrafi w ciągu paru sekund rozmowy podjąć decyzję, iż nam pomaga.

Markowi Wierzbowskiemu – vice prezesowi Polskiego Związku Alpinizmu, za całokształt, wspieranie w najtrudniejszych momentach oraz masę kontaktów, zwłaszcza do firmy Fatra – przedstawiciela marki Tendon.

Arturowi Paszczakowi i Jurkowi Natkańskiemu z Fundacji Kukuczki, której to pomoc finansowa w ostatniej chwili uratowała praktycznie całe przedsięwzięcie.

Jackowi Kminowi i Wojtkowi święcickiemu z firmy Atest, która to praktycznie sama zgłosiła się z chęcią wsparcia tego projektu.

Oczywiście była cała jeszcze inna masa sponsorów, między innymi sponsor główny - Europejski Rok Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym, Firma Alpinus, Travellunch, Black Diamond, Abus, Chcę Chodzić i JajkoFilm, ale w przypadku tych firm i instytucji nie miałem przyjemności rozmawiać z nikim osobiście (tyle rozmów przedwyprawowych przeprowadziła Agnieszka z Weroniką – mówiłem Wam, iż wykonały kawał dobrej roboty), więc podziękuję tak ogólnie wszystkim na raz – Dzięki Wielkie!!!

Wszystkim moim znajomym, którzy przez te pięć lat dobrym słowem wspierali mnie, aby mój zapał do tego projektu nie wygasł. Kuba, dzięki za e-maile, gdy już złamany z powodu pogody, załamywałem ręce...

Wawa Zakrzewski - Wawuś dzięki, wiem ile Cie to kosztowało zawirowań zarówno zawodowych jak i osobistych. Wiesz, że bez Ciebie by tego nie było, a ja z nikim innym bym się nie odważył tego projektu realizować. Madzia przepraszam, że przez nas te amerykańskie wakacje w tym roku nie wyszły.

Mam nadzieję, że pojedziemy tam za rok;-)

Tadek Grzegorzewski i Paweł Joachimiak – chłopaki, mało kto by się tak nagle zdecydował pojechać tak daleko, wiedząc, iż może nic dla siebie się nie powspinać, a tylko nam pomagać. Paweł, dzięki za to, że nas wszystkich wyciągnąłeś z największych deszczowych opresji;-)

Paweł Grenda i Adaś Radwański – „bo tak naprawdę sercem jestem łodziakiem” - chłopaki, powiem szczerze, że nie wierzyłem, iż takie coś jest możliwe. Przyjeżdżacie do mekki wspinaczkowej, jaką są Yosemity, a codziennie wieczorem pytacie się, czy możecie nam jakoś następnego dnia pomóc... Potem idziecie nam naprzeciw, przynosicie ciepłą herbatę i wymarzoną Cobrę, pomagacie w zejściu, jednym słowem - jestem Waszym dłużnikiem.

Robertowi Rokowskiemu, który pomagał nam podczas treningów przedwyjazdowych w Krakowie - Brat, na Ciebie zawsze mogę liczyć.  

Łukasz Młody Mirowski – za całokształt i za to, że jest...

No i na końcu chciałbym oczywiście podziękować Jaśkowi i Andrzejowi. Strasznie dużo się od Was nauczyłem. Imponowaliście mi każdego dnia podczas każdej wykonywanej czynności. Jesteście naprawdę Wielcy i dziękuję Wam, że mi zaufaliście i zdecydowaliście się na to - jakby nie było - małe szaleństwo.

Ściskam Wszystkich!

PS. Przy takich próbach podziękowań, niestety zawsze się zdarzy, iż kogoś się pominie. Bardzo za to przepraszam, mam nadzieję, że udało mi się tego uniknąć, ale jak znam siebie, to na pewno jakąś gafę strzeliłem. Raz jeszcze serdecznie dziękuje wszystkim, którzy nam dobrze życzyli.

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd