..
Light&fast, czyli porady magazynu GÓRY dla każdego

98 | 94873
 
 
2011-04-26
Odsłon: 692
 

Kolejne filmowe opowieści

Usłyszałem dzisiaj ze Nico Favresse wraz z ekipą, czyli laureaci tegorocznego Złotego Czekana prawdopodobnie pod koniec roku przyjadą do Polski na kolejny KFG 

Strasznie się z tego powodu ucieszyłem, bo Nico to "równy koleżka" i niesamowity wspinacz, spotkałem go tylko raz, w Yosmietach w 2005 roku, ale zrobił wtedy na mnie ogromne wrażenie, dodatkowo wspina się z Adasiem Pustym, no to wiadomo, że musi być prawie jak łodziak;-)

Parę miesięcy temu robiłem z Nico wywiad do Gór, pamiętam go dobrze, bo wysyłałem go do redakcji po tłumaczeniu z Namche Bazar, kiedy to aklimatyzowałem się podczas swojej ostatniej wyprawy, nieźle że teraz w Nepalu w Khumbu internet jest prawie wszędzie...
wracając do tematu, to ten wywiad, tak dla przypomnienia dla tych co nie czytali:   

ale wcześniej klika najnowszych filmików produkcji chłopaków opowiadających o ich, nagrodzonej Złotym Czekanem, wyprawie na Grenlandię:



Episode I       
http://www.youtube.com/watch?v=OsVl_rzkcx0&feature=player_embedded

Episode II      
http://www.youtube.com/watch?v=Rmx9lCeI1ys&feature=relmfu

Episode III    
http://www.youtube.com/watch?v=vXWYScXZedI&feature=relmfu

Episode IV    
http://www.youtube.com/watch?v=WnDjh1X_qZQ&feature=relmfu

Episode V      
http://www.youtube.com/watch?v=_PB5rnu4MGY&feature=related

miłego oglądania a potem czytania! 

pozdrawiam
m.

Na początku gratuluje kolejnego udanego wyjazdu, tym razem na Grenlandię. Skąd pomysł na to miejsce i eksplorację ścian z łodzi?

Na wszystkich naszych poprzednich wyprawach najpierw gdzieś lecieliśmy a potem podchodziliśmy pod ścianę, co zawsze oznaczało bardzo długi spacer. Za każdym razem, jak kończyliśmy wspinanie dużo czasu zajmowało nam przeniesienie bazy i przygotowanie się do kolejnej drogi, a tachanie worów wcale nie jest relaksujące. Na ostatniej wyprawie na ziemi Baffina przeszliśmy 600km żeby wspiąć się na Mount Askard. Szliśmy jeden miesiąc żeby się wspinać dwa tygodnie. Na szczęście mieliśmy super pogodę i to było wspaniałe doświadczenie, wiec w ogóle nie żałuję jednak zacząłem myśleć o jakiejś innej wyprawie, na której nie byłoby żadnego chodzenia  i gdzie moglibyśmy się poruszać jakimś ekologicznym środkiem transportu.

Odkąd skończyłem 10 lat co roku spędzałem dwa miesiące na żaglówce na wakacjach z moją rodziną. Wydaje mi się że to podczas tych wypadów nabrałem apetyt na przygody i wspinanie doskonale się do tego nadawało. Ta wyprawa wiec była w pewnym sensie powrotem do korzeni mojej pasji. Pomysł połączenia żeglowania i wspinania narodził się zupełnie naturalnie. Mieliśmy dużo szczęścia, że spotkaliśmy Bob’a, kapitana naszej łodzi, który zawiózł nas do tych odległych ścian. Szukaliśmy także przygód  z dodatkiem „jakieś nowej przyprawy”, której jeszcze nie próbowaliśmy, co było dodatkowo podniecające. Połączenie wspinanie i żeglowania było idealne w każdym sensie, ale także bardzo wiele dało dla samego wspinanie.

 

Powiedz parę słów o Waszych nowych drogach: jakie były  trudności, jaka jakości skały, czy nie było dużo trawy w ścianie?  Chcielibyśmy też usłyszeć  coś o  samej urodzie i estetyce wspinaczki na tym obszarze.

W rejonie Upernavik wszystkie wspinaczki, które robiliśmy, były bardzo ciekawe. Chociaż granit był super jakości a rysy ostre jak brzytw, to w środku nich było bardzo dużo traw I mchów. Jednak każda z tych ścian była niepowtarzalna. każda innego kształtu  i koloru, otoczona oceanem wypełnionym górami lodowymi. Większość tych ścian wyrasta prosto z wody, więc po prostu parkowaliśmy wzdłuż ściany  i wspinaliśmy się prosto z pokładu. Aż trudno było uwierzyć. Trawa i mech były dodatkowym wyzwaniami powodowały czasami momenty natężonych emocjiJ)) Przynajmniej tak myśleliśmy jak już było po wszystkim .

Na południu w rejonie Camp Farewall było zupełnie inaczej. To teren bardziej alpejski, z górami pokrytymi lodowcami, z których wyrastają granitowe wieże. Skała tam jest naprawdę czysta a rysy idealne. Niektóre drogi jakie robiliśmy były tak czyste, że nie wiedzieliśmy czy to pięćdziesiąte powtórzenie czy pierwsze przejście. To był miły kontrast po przygodach w rejonie Upernavick, jednak ten obszar jest już znany wspinaczom i nie są tak dziewicze i dzikie jak na północy

 

Co możesz powiedzieć on ich powadze? Na przykład porównując je do Waszych zeszłorocznych przejść na Ziemi Bafina, powtórzeń w Patagonii, czy choćby nowych dróg w Pakistanie?

Na tej wyprawie prawdziwym wyzwaniem była wspinaczka w onsajacie  w tym zarośniętym terenie. Wspinając się trzeba było przekopywać się przez trawę w poszukiwaniu chwytów i asekuracji. Pył był wszędzie, na butach, na twoim asekurancie, nawet w gaciach. Poza tym tam były ptaki, dużo ptaków. Ślicznie wyglądały na ścianie, ale nie wiedzieliśmy, że potrafią się bronić rzygając na ciebie zgniłą rybą. Czasami nie był ich widać i nagle wystawiasz głowę nad półkę a te witają cię , przetrawioną rybą a twarz. Raz nawet połknąłem trochę. Miała bardzo silny smak i śmierdziało mi z gęby przez następne 24 godziny.

Na Baffinie drogi, które wspinaliśmy na Asgard były czyste, ale wyzwaniem dla nas było klasyczne przejście naprawdę trudnych wyciągów. Wyciągi te były tak ciężkie, że większość z nich musieliśmy przejść w stylu red point. To było zupełnie inne podejście. W Patagonii powaga drogi głownie polegała na zmiennych warunkach pogodowych  które powodują , że bardzo trudno jest wspiąć czysto klasyczne  trudne odcinki a z kolei w Pakistanie  skonfrontowaliśmy się z e wspinaniem na wysokości. To także było pełne przygód. Każde z tych doświadczeń było inne i poważne na swój sposób.

 

No właśnie. Masz na swoim koncie zarówno dużo trudnych powtórzeń, uklasycznień jak i pierwszych przejść nowych dróg. Wszystko Cie kręci tak samo, czy jednak najbardziej lubisz wytyczać nowe linie?

Zdecydowanie najbardziej lubię otwieranie nowych dróg. To co mnie podnieca to nieznane. Doświadczenie emocji związane z tworzeniem nowej drogi jest dal mnie dużo silniejsze. Zawsze pojawiają się jakieś znaki zapytania, momenty napięcia, wątpliwości. Oczywiście dużo łatwiej jest odnieść porażkę, ale kiedy ci się uda poprowadzić piękną linie na granicy twoich możliwości to coś cudownego.

 

Uklasyczniłeś i wytyczyłeś w różnych stylu wiele dróg. Jak wygląda Twoje podejście do stylu wspinaczki, czy zwracasz dużą uwagę na nie używanie spitów i wspinanie się w stylu alpejskim, czy raczej liczy się dla Ciebie linia i  jej trudności ?

Nie chciałbym tu generalizować, wydaje mi się, że rożne drogi pasują różnym wspinaczom w różnym stylu. Zdecydowanie się nie zgadzam, że linia i trudność drogi są najważniejsze i myślę, że to nie może być wymówką dla słabszego stylu jej pokonania. Oczywiście, to normalne, że podkreśla się przebieg i wycenę drogi, ale uważam, że styl przejścia jest najważniejszy. Właśnie w tym obszarze pisma o górach, strony internetowe i sponsorzy ogrywają ważną rolę w promowaniu stylu przejść, co skłoni wspinaczy do tego, aby bardziej się na nim skupiali.  Co do spitów osadzam je jedynie, kiedy jestem przekonany, że już nic więcej nie da się zrobić. Jasne można tego zupełnie uniknąć rezygnując ze wspinania. Ja staram się przykładać do tego jak największą uwagę  i zostawić skałę tak czystą jak to możliwe. Nieosadzanie spitów to cześć wyzwania, a wyzwanie to także trudność i  przekraczanie własnych granic. Właśnie tego szukam we wspinaczce. Co do stylu alpejskiego kontra styl oblężniczy nie mam preferencji, wydaje mi się że każdy z nich pasuje do różnych dróg, wspinaczy i trudności.

 

Yosemity. Spędziłeś tam nie mało czasu. Masz na swoim koncie trzy nowe drogi, w tym dwie na samym El Capitanie. To już zamknięty rozdział, czy jednak może z chęcią tam wrócisz? Jeśli tak to czy masz już jakieś konkretne plany?

Tak zdecydowanie chcę wrócić w Yosemite. Spędziłem tam całkiem dużo czasu. Myślę, że ciągle jest tam wiele możliwości na nowe drogi i uklasycznienia. Pogoda, miejsce, ściany i skała są idealne. Mam w głowie kilka lini, które chciałbym spróbować na El Capitanie i innych ścianach. Bardzo lubię też akustykę tych ścian i słuchanie tam głośno muzyki, co daje mi dodatkowo ekstra motywację.

 

Wrócimy na chwilę do Pakistanu. Ja znosisz duże wysokości? Czy masz w planie powrót w tamte rejony?

Z pewnością chciałbym tam wrócić, tam jest tyle dziewiczych ścian .To niesamowite! Biorąc pod uwagę wysokość na początku było nam bardzo trudno. Pierwsza próba wspięcia się na wysokość 5000 metrów zakończyła się po czterech łatwych wyciągach.  I  nigdy w życiu nie byłem tak wykończony po wspinaniu. Musiałem się na chwile położyć , bo nie mogłem ustać na nogach. Jednak z biegiem czasu, po aklimatyzacji, poprawiło mi się  i na końcu  wspinaliśmy się na wysokość ponad 6000 metrów i dobrze się czuliśmy. To było jednak po ponad miesiącu aklimatyzowania się.

 

Najlepszy rejon w którym byłeś i dlaczego właśnie Patagonia;-)

Ciężka pogoda połączona z tymi spektakularnymi wieżami z idealnej skały powoduje, że jest to dla mnie miejsce niepowtarzalne na świecie. Kiedy się tam wspinam, czuje się magicznie, jakby był wybrańcem. A pogoda, która potraf być taka groźna i tak szybko się zmieniać, stanowi prawdziwe wyzwanie.

 

Jesteś bardzo wszechstronnym wspinaczem. Wspinasz się na wysokim poziomie w skałach, nie stronisz również od obitych dróg wielowyciągowych. Rok temu pokonałeś znajdującego się w Ratikonie Silbergeiera, zresztą Twoim partnerem był wtedy Adam Pustelnik. Czy myślałeś może o skompletowaniu pozostałych dwóch dróg wchodzących w skład tzw. Alpejskiej Korony chodzi mi o End of Silence  i Des Kaisers neue Kleider.

Tak te drogi podobają mi się. Tak naprawdę to jest szansa, że pojadę tam z Adamem w następną wiosnę, aby dokończyć Koronę. Jednak to, co mnie bardziej pociąga to wytyczenie lub uklasycznienie nowej drogi, chociaż dobrze czasami powtórzyć znane klasyki,  które pozwalają ci znaleźć odniesienie dla nowo powstałych lini.

 

Silbergeiera prowadziłeś w całości sam. Również na El Capitanie coraz więcej dróg ma indywidualne prowadzenia. Co sądzisz o takim stylu przejść? Uważasz, iż w tym kierunku  powinno iść wielkościanowe wspinanie klasyczne?

Nie, wydaj mi sie że jest dużo fajniej podzielić się wyzwaniem z kimś innym oraz robić to w najbardziej naturalny sposób, wiec dla mnie najlepszym stylem jest zmienianie się na prowadzeniu, kiedy każdy ze wspinaczy pokonuje drogę w stylu klasycznym bez odpadnięcia.

 

Czy kiedykolwiek wspinałeś się zimą? Chodzi mi o wspinanie lodowe lub drytoolingowe?  

Zrobiłem kilka prostych dróg lodowych i parę razy bawiłem sie czekanami w skałach, Chciałbym więcej wspinać sie w lodzie i bardziej ufać moim czekanom na skale. Wydaje mi się, że wspinanie lodowe nigdy nie będzie moim numerem jeden, lubię je, ale dużo bardziej podoba mi się wspinanie w skale. Może jak bardziej to poznam to zmienię zdanie.

 

Kolejny rok to zapewne kolejna wyprawa – są już jakieś sprecyzowane plany?

To jest ściśle tajne;-)).A tak naprawdę to nie jestem pewien jakie będą najbliższe plany. Fajnie by było znaleźć jakiś nowy pomysł na połączenie wspinania z czymś innym co pozwoliło by na dostanie się na jakieś oddalone skały  i przeżycie kolejnej fajnej przygody. Na razie jestem zupełnie zajarany bulderingiem i wspinaniem sportowym i staram się robić coraz trudniejsze rzeczy i doładować, aby być przygotowanym na to, co nadejdzie.

Dziękuje bardzo za poświęconym nam czas i życzę powodzenia.

To tobie dziękuję za wywiad.

 

Sponsorami Nico Favresse są: Patagonia, Black Diamond, Five Ten, Sterling ropes, Julbo, Belclimb.net


 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 
Kleo 2011-04-27 10:22:19
Czy nie dałoby się osadzać jakoś tych filmów??


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd