Mianowicie o to, że wspinanie w lodzie, ma tą wielką zaletę, że często ta sama droga dostarcza nam wielu różnorakich i bardzo różniących się od siebie doznań, również w kwestii wyceny.
Parę dni temu, jeszcze podczas mrozów byłem wraz z swoim kursantami w Białej Wodzie. W ostatni dzień kursu postanowiliśmy zmierzyć się z pierwszym, najdłuższym lodospadem w tym miejscu.
Pierwszy i drugi wyciąg to głownie super trzymający firn, trzeci - krótka kolumna, był kruchy i dudniący - idące w bok ślady jednoznacznie wskazywały że ktoś przed nami ominął ten fragment(co jest ciekawą informacją, bo kurtyny tej przez długi czas w tym roku nie było)
po jej pokonaniu ukazał nam się ostatni fragment drogi. Przeważnie z kursantami pokonuje go na dwa fragmenty, ale można go przejść też jedną pięćdzięsięciometrową długością liny.
Tym razem lodu było jak na lekarstwo, a ślady na śniegu wskazywały że wcześniejsze zespoły zakończyły wspinaczkę w tym miejscu. My postanowiliśmy spróbować.
no i było warto:-)
wspinaczka była bardzo wymagającą technicznie, dość wymagająca psychicznie i dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń - jak również była niezłą lekcją, a oto chodziło by nauczyć się jak najwięcej:-)
W tym momencie fragment ten to WI5, być może nawet WI5+
chętnym do zmierzenia się polecam dwuzębne, najlepiej płaskie raki - lód składa się z wielu kolumienek, oraz absorbery, gdyż nam udało się osadzić tylko 4 śruby(średniej długości)
pozdrawiam
m.
ps. pozostałe info lodowe:
można działać w Staroleśnej i Wielickiej,
w białej wodzie poza pierwszym lodospadem wszystkie pozostałe są w super warunkach, na Oczy trzeba chodzić z rana, potem się leją
UWAGA:
nie robiłem ale słyszałem ze Młynarzowy Żleb jest ładnie wylany