Parę lat temu w poradach opublikowanych w magazynie GÓRY zaprezentowałem specjalną metodę skracania tzw. górskiego ekspresu.
Od tego czasu wielokrotnie patent ten pokazywałem przy różnorakich okazjach osobom wspinającym się i czasami dłużej, czasami krócej, ciągle jak się okazuje, patent ten jest bardzo mało znany w naszym środowisku. Dlatego postanowiłem go przypomnieć.
Podczas wspinania w górach bardzo często przydaje nam się „przedłużanie” przelotu. Poniżej chciałbym przedstawić metodę, która w sprytny sposób pomoże nam to szybko zrealizować. Z metodą tą zapoznali mnie wspinacze zza „wielkiej wody”, ale z tego co wiem, jest ona też znana i często stosowana wśród przewodników alpejskich.
1. Zamiast normalnego ekspresa bierzemy dwa karabinki i taśmę długości około 60 centymetrów. Najlepiej użyć do tego taśmy z dyneemy i lekkich karabinków (waga 30 g lub jeszcze mniej), przy okazji stracimy sporo na wadze, co jest bardzo ważne przy wspinaczce wielkościanowej (w myśl zasady „light&fast”).
2. Karabinki wpinamy w taśmę i umieszczamy po przeciwnych stronach, położenie zamka ma takie samo znaczenie jak w tradycyjnych ekspresach. Zdjęcie 1.
3. Jeden z karabinków przewlekamy przez drugi i przepinamy przez pętle utworzoną przez zawiniętą taśmę. Ekspres, który nam w ten sposób powstał, jest trzykrotnie krótszy od wyjściowego. W tej postaci używamy go jak jego standardowego odpowiednika. Zdjęcie 2, 3, 4 i 5.
4. W momencie, gdy chcemy mieć dłuższy przelot, w osadzony punkt wpinamy nasz ekspres, a następnie wypinamy karabinek z dwóch spośród trzech tasiemek, przez które jest on przepięty. Nieważne jest, który karabinek i nie ważne, z których tasiemek go wypinamy. Skutek będzie ten sam – poprawny. Ważne natomiast jest to, iż czynność tę z łatwością możemy wykonać jedną ręką!!! Zdjęcie 6, 7, 8 i 9.
Zalety
- łatwość wydłużania przelotu, co jest istotne, gdy wspinamy się trudnym trenem i na założenie poprawnej protekcji chcemy zużyć jak najmniej czasu,
- wspominana już wyżej możliwość wykonywania całej operacji jedną ręką,
- mniejsza ilość taśm, jakie musimy zabrać ze sobą na wspinanie,
- nawet, gdy ktoś nie przekona się do stosowania tej metody, warto znać sposób na zrobienie awaryjnego ekspresa z posiadanych przez nas wolnych karabinków i taśm.
Wady
Według mnie są znikome*. Czasami podczas transportu ekspresa może dojść do splątania się tasiemek. Wówczas po „wydłużeniu”, na jednym z karabinków będzie kilka dodatkowych oplotów z taśmy. Zdjęcie 10 i 11. Teoretycznie mogłoby to spowodować, iż przy odpadnięciu taśma otworzyłaby zamek karabinka, co jest dla nas sytuacją nie za bardzo komfortową. Napisałem teoretycznie, ponieważ nigdy nie słyszałem, by komuś, kto tę metodę stosuje, coś podobnego się stało. Jeśli nam się to przydarzy, poprawmy karabinek i spokojnie wspinajmy się dalej.
* Zanim zacznie się stosować powyższą metodę podczas wspinania, powinno się przećwiczyć trochę na „sucho”, by mieć całkowitą pewność, że się ją bardzo dobrze poznało, a co najważniejsze, że się zrozumiało zasadę działania (skracania i wydłużania) tego specyficznego ekspresu.