Niestety, tak czasem w Zakopanym jest, że nie ma z kim iść się wspiąć. Na szczęście środowe wyjście uratowała małżonka która zdecydowała się odpuścić tego dnia narty i pójść ze mną pomarznąć do Białej Wody – miejsca gdzie ostatnio spędzam najwięcej chyba czasu:-).
Celem staje się wyczekiwana przeze mnie od kilku lat, właściwie cztery lata temu ją po raz pierwszy zobaczyłem, lodowa linia znajdująca się około 100 metrów na prawo od kaskad.
Z dołu nie wygląda ona zbyt wymagająco, ale chodziło głownie o to, że jest to całkowicie nowa lodowa linia w teoretycznie wyeksplorowanej lodowo Białej Wodzie.
Okazuję się, że pierwszy, widoczny z ziemi wyciąg jest troszkę wymagający, zwłaszcza jeśli chodzi o asekuracje która nie jest najlepsza. Właściwie jest to dziwne wspinanie, bo wspinamy się cały czas po lodzie – płytkim i kruchym, ale jednak po lodzie, a asekurujemy się głównie ze skały. Drugi wyciąg jest już zdecydowanie łatwiejszy i można go opisać jako taki klasy Mrazka – nie widać go z ziemi. Po każdym z wyciągów zostawiliśmy na kosówce po czerwonej pętli.
Czyli podsumowując:
Królowa Helena, około 55-60 metrów wspinania, asekuracja wymagająco/ryzykowana. Pierwsze przejście 6 luty 2013. Kasia Okuszko, Jasiek Wierzejski, Marcin Kin i Maciek Ciesielski. Wycena: od jakiegoś czasu najbliższy jest mi sposób wycenia lodów jaki głosi Matthias Scherer – zresztą zapraszam do lektury wywiadu jaki z nim przeprowadziłem, a jaki będzie opublikowany w najbliższych Górach. Wycena 1 mówi, że dany lód jestem w stanie przejść, wycena 2 oznacza, że tego lodospadu nie jestem w stanie pokonać:-)
Czwartek
Rano trudno wstać – jednak nowa droga kosztowała nas więcej niż myśleliśmy. Za oknem 50 cm świeżego puchu – nie chce mi się wierzyć, że dzień wcześniej wieczorem odśnieżałem całe podjazd z 20 cm… Na szczęście dziś kolej sąsiada:-). O dwunastej jednak nie wytrzymujemy, pakujemy najszersze narty i Kaspro;-)
Pierwszy raz zjeżdżam z góry pod sam dom, dosłownie odpinamy narty z Kasią pod naszymi drzwiamiJ
Piątek
Ledwo podchodzimy pod Kaskady razem z Piotrkiem i Jaśkiem, jest tyle świeżego śniegu, że wszystkie lodospady są zasypane. Idziemy na wiszące ogrody Marcina Poznańskiego. Mam w pamięci Flying icicle M7 WI5, które robiłem pięć lat temu. Piotrek Sułowski - Grupa Młodzieżowa PZA, prowadzi ją w przepięknym stylu. Zapomniałem jaka ta droga jest piękna i wymagająca, chyba najładniejsza jednowyciągowa linia w Białej Wodzie, tylko te stare spity na starcie…
Sobota.
Wstaje połamany. Dziś szybkie tury, a potem idziemy z dziećmi na narty i sanki. Dzwonie do Bartka, mówi, że zrobił właśnie Alicje i że jest w super warunkach. Telefon do Jasia czy idziemy jutro? Piotrek może, Marcin również, nasze kochane żony się zgadzają - w sumie mamy sześcioro dzieci:-), wiec jest o co się zgadzać.
Niedziela.
Wstaje wcześniej jak nie my. Ale i tak ktoś już jest pod Alicją. To jacyś Słowacy. Chłopak się super wspina w lodzie, ale trudności mikstowe pierwszego wyciągu przehacza. W końcu po dwóch godzinach totalnie zmarznięci ruszamy.
Jestem w szoku, to mój trzeci raz na Alicji i jeszcze nigdy jej nie robiłem w tak doskonałych warunkach. Na początku pierwszego wyciągu lodu jest tyle, że można się normalnie asekurować z śrub, a jeszcze dodatkowo, da się wpiąć do osadzonych tam ringów. Kluczowy okapik też jest znacznie łatwiejszy, gdyż można oprzeć się plecami o bardzo duży w tym roku sopelek – właściwie w trudnościach można puścić się rękoma. Drugi wyciąg tego dnia – było dość zimno, był fajnym uczciwym wspinaniem w lodzie który był dość kruchy, ale śruby były pancerne.
Co ciekawe, zaraz po nas drogę robił kolejny zespół Słowacki, czyli Alicja miała tego dnia aż trzy przejścia!
Ponieważ jest to droga niebywałej urody, - sam ją staram się robić co roku, zachęcam wszystkim do zmierzenia się nią zanim spadnie – a to może się zdarzyć jeśli tylko przyjdzie jakieś dłuższe ocieplenie lub zawieje halny. Naprawdę jest w tym roku w super dobrych warunkach, a dzięki nowym ringom jest raczej bezpieczna(chodzi mi o pierwszy wyciąg). W tym miejscu chciałbym podziękować Piotrkowi Sztabie, który wykonał kawał roboty zmieniając asekurację na tej przepięknej linii.
Dla zachęty dodam, że sam już wiem o tegorocznych pięciu polskich przejściach i siedmiu słowackim lub czeskich przejściach Alicji.
Chciałbym też podziękować Jankowi Wierzejewskiemu http://www.janwierzejski.pl/ oraz Marcinowi Kinowi http://marcinkin.pl/ za to że zdecydowali się poświęcić swój czas i te nasze wszystkie lodowe wygibasy uwiecznili na świetnych zdjęciach swojego autorstwa.
Na końcu dodam, że wczoraj zadzwonił do mnie Przemek Cholewa – bardziej znany pod ksywką Memek – również od niedawna rezydent Zakopanego:-), jak pewnie większość z Was wie doskonały wspinacz lodowy. Przemek wraz z Jankiem Kuczerą dokonali powtórzenia naszej Królowej Heleny, i zrobili to na jeden długi wyciąg(mieli trochę podsypany start, ale i tak wyszło im około 55 metrów wspinania nie więcej). Oboje doszliśmy do wniosku – Memek również robił Alicję w tym roku, że Helena, a właściwie jej pierwszy wyciąg, jest najpoważniejszym(czy to również oznacza najtrudniejszym - tego sam nie wiem), lodospadem z tych które dane nam było w Białej Wodzie robić. Ale jej specyfika – wspinanie po lodzie, asekuracja głownie ze skały, sprawia że trudno ją tradycyjnie lodowo wycenić.(czyli jednak moja wycena 1:-) ) Pewnie dużo będzie również zależało od warunków.
Pozdrawiam i zapraszam na lodospady:-)
Copyright © 2014 by gorskieblogi