..
Light&fast, czyli porady magazynu GÓRY dla każdego

98 | 94900
 
 
2010-10-06
Odsłon: 626
 

Tego wpisu nie piszę z cafeterii

Tego wpisu nie pisze z cafeterii.
Nigdy bym nie uwierzył, iż tego doczekam, ale zostaliśmy stąd „podstępem” wykopani.
O co mi chodzi?

Wszyscy zdrowo myślący mieszkańcy Camp 4 wyjechali wczoraj z Doliny – kierunki przeróżne – Bishop, Josuha Tree, Indian Creek, Red Rocks, niektórzy wybrali surfing na plażach w okolicy San Frana. Zostali tylko ci bez aut, lub tacy jak my, którym nie zostało za dużo czasu i którzy wierzą w jakiś cud pogodowy.

Cały czas pada i grzmi. Normalnym więc jest, iż spędzamy cały czas w cafeterii. Komuś to się nie spodobało. To kolorowe towarzystwo, w wiecznie brudnych ciuchach, blokujące stoliki przy oknie – tylko tam są kontakty, w których można ładować laptopy, i pijące ciągle tą samą kawę, która w magiczny sposób nigdy się nie kończy.

Jak nas można się było pozbyć?
W łatwy sposób – wykręcić bezpiecznik – nie ma prądu – nie ma laptopów – nie ma wspinaczy.
Szkoda, to było niemiłe.

Miłe za to było spotkanie z jedną Irlandką – zgadaliśmy się od słowa do słowa i okazało się, że pracuję ona w sklepie wspinaczkowym w Dublinie, gdzie jej szefem jest mój najlepszy przyjaciel z ogólniaka, z którym przez cztery lata siedziałem w jednej ławce i z którym stawiałem pierwsze wspinaczkowe kroki. Świat jest mały…

Dziś padało cały czas. Dave, jeden z organizatorów międzynarodowego spotkania wspinaczy organizowanego przez AAC (w tym roku odbywa się ono w Yosemitach), również był załamany – spotkanie ma trwać sześć dni, z czego przez cztery ma padać…
Dowiedziałem się, iż to jest podobno najgorszy pogodowo początek października w Kalifornii od ponad pięćdziesięciu lat…

Stwierdziliśmy, iż pojedziemy do Toulomne Meadows, żeby pokazać ekipie tę przepiękną górną cześć Doliny. Co się jednak okazało? Iż z powodu opadu śniegu Tioga pass jest zamknięta!!!

Nastąpiła szybka zmiana decyzji i ruszyliśmy w stronę Glacier Point. Chcieliśmy zobaczyć, co się dzieje na wysokości porównywalnej z tą, na jakiej znajduje się wierzchołek El  Capitana.

Trochę kretyńsko czułem się jadąc w totalnym opadzie i potężnej mgle na najsłynniejszy punkt widokowy w Yosemitach;-)

Sytuacja na miejscu nie mogła być gorsza – opad śniegu i śniegu z deszczem, werglas i  temperatura 32 stopnie F (dla nie w wtajemniczonych w magicznie przeliczanie tłumaczę, iż to 0 st. C)

Wspinanie na El Capitanie w tym momencie jest walką o życie.

Przez to łażenie po śniegu pomyślałem po raz pierwszy o zimie... A jak zima to oczywiście mój ukochany wspin lodowy. Od dwóch lat jest wielkim fanem Nomiców – w tym roku Petzl wypuścił nową poprawioną wersję tej dziaby. Pojawił się też nowy Quark i Ergo – zapraszam do zapoznania się z fajnym filmikiem prezentującym te nowości.
http://www.youtube.com/watch?v=Axb78MT1OyQ

Ściskam, licząc na to, iż jutro obudzę się na zalanym słońcem Campie.

http://www.facebook.com/reqs.php#!/pages/Fundacja-Jaska-Meli-Poza-Horyzonty/205086963884?v=wall&ref=ts

  
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd