Ostatnimi czasami moim głównym zimowym „zajęciem wspinaczkowym” było wspinanie w lodzie. Dużo wspinałem się dla siebie, a także zacząłem organizować moim skromnym zdaniem fajne kursy wspinania lodowego, na które w tym miejscu serdecznie zapraszam;-) – kontakt na emaila maciekciesielski@gmail.com
Jak się okazuje w Tatrach mamy naprawdę dużo fajnych dróg, należy tylko się przeprosić z Słowacją, poza tym lód się zmienia – ta sama droga w tym samym roku może być za każdym razem inna. Przykład z tego roku – miedzy 20 grudnia a 10 stycznia robiłem Oczy pełne lodu cztery razy – za każdym razem była to inna linia.
Nasi wspinacze po prostu nie wykorzystują dobrych warunków – w tym roku przez 10 dni Lodowa Alicja była w tak dobrych warunkach jak nigdy – polskiego przejścia zabrakło – słowackich było aż trzy...
Co ciekawe, doskonałe lody znajdują się w Wielickiej – w tym roku są wylane niesamowicie – Sopel robiąc go ściśle na lewo może mieć nawet WI5 – generalnie nie wiem ile ma, ale w Tatrach trudniejszego lodu dotąd nie robiłem, jak się pytam znajomych czy tam się wspinali, to niektórzy mi odpowiadają, że nie wiedzieli, iż tam są lody, a to są często ludzie, którzy na brak wspinania lodowego w Polsce nie narzekają
Jak to się mówi: Dla chcącego nic trudnego
Ale nie o tym chciałem pisać
Przeprowadzałem ostatnio we współpracy z firmą Petzl, za co bardzo dziękuję i przy pomocy Kw warszawa, Uka no i oczywiście Wydawnictwa Góry dwa moim zdaniem bardzo udane Warsztaty na temat sprzętu zimowego i samego wspinania. Tutaj kilka zdjęć:
http://www.facebook.com/pages/Amc-spj/185775484787856 .
Poza omawianiem sprzętu – do czego będę jeszcze wracać, dużo mówiliśmy o odzieży i o tym chciałbym teraz trochę napisać.
Jako wielki fan Soft Shella musiałem zaskakiwać słuchających jak z wypiekamiJ na twarzy opowiadałem o tym, jak wróciłem do Goretexu. Dlaczego?
Podczas wspinu w lodzie bardzo często, nawet przy niskich temperaturach drogą płynie woda, czasami jest jej naprawdę dużo, po kilku zeszłorocznych wspinach obiecałem sobie, że już więcej bez dobrej kurtki i spodni w lodową drogę się nie wbijam.
Podczas wspinaczki w Nepalu pierwszy raz od 10 lat wspinałem się w komplecie gore i było mi z tym dobrze:-). Co więcej, nie był to żaden lekki Paclite, lecz ciężka trzywarstwowa moja stara cerata.
Po powrocie postanowiłem „odmłodzić” sobie tą cześć, zaniedbywanej przez mnie przez lata garderoby. O ile Soft Shelli róznej maści mam w szafie całkiem sporo to kurtek gore wisiało tylko sztuk dwa – lekki Paclite na lato i wspomniana ciężka cerata.
Do tego się złożyło, że ostatnio zainteresowałem się bardzo rejonem Kokshaal-Too Range. Szukając informacji na ten temat trafiłem na stronę Ines Papert, a tam na zdjęcia z jej ostatniej wyprawy w ten rejon – zdjęcia na których jej zespół walczył z fatalną pogoda i warunkami. Mi jednak w głowie utkwił inny szczegół – jej kurtka – pancerny pomarańczowy Goretex - szybkie „wygoglowanie” i okazało się, że pancerna „goretexowa cerata” może ważyć mniej niż 550g
Oto to "cudo":
http://www.arcteryx.com/Product.aspx?EN/Mens/Jackets/Theta-SV-Jacket
Nie od dziś wiedziałem, iż Arceryx jest najlepszy na świecie, ale też odpowiednio drogi. Mimo wszystko, w obliczu nachodzącego sezonu w którym miałem ponad 100 dni spędzić w terenie postanowiłem naprzeć w myśl zasady – raz a dobrze!
Okazało się, iż jest szansa, na dobrych zasadach otrzymać kurtę do testów.
Czego się można było spodziewać, przeszły one moje najśmielsze oczekiwania. Być może dlatego, iż nigdy wcześniej nie miałem kurtki z oryginalnej mebrany Gore?, ale wydaje mi się iż chodzi również, a może przede wszystkim o krój i wykonanie.
Co zaobserwowałem:
- dobry krój – z życia wzięte – podczas kursów zawsze robi się tzw. „bałwanki” czyli hamowanie upadku w śniegu na różnorakie sposoby, podczas ostatnich kilku lat robiłem to kilkanaście razy, zawsze demonstruje wcześniej wszystkie sposoby – zawsze byłem cały mokry bo kurtka się podwijała i śnieg dostawał się wszędzie, teraz pierwszy raz byłem suchy.
Podczas wspinania, przy unoszeniu rąk do góry wszystko pozostawało na swoim miejscu.
- materiał – kurtka nieprzemokła, choć pare razy wspinałem się w niej w lodospadzie/wodospadzie, rzepy na rękawach trzymały dobrze i również nie puszczały
- materiał jest bardzo wytrzymały przypadkowo wpadłem na nartach impetem w skały – kurtka jest praktycznie cała, choć się tego w ogóle nie spodziewałem – miała prawo nie być
- wada – rozmiar –mały nie jestem a chodzę w M-ce;-) a i tak wydaje mi się ona ciut za duża... – niestety rozmiarówka jest amerykańska... plusem tego jest to, że bez problemu wkładam pod kurtkę puchówke lub Primalofta
Jednym słowem, zwolennikom stwierdzenia: „nie stać mnie by kupować tanie rzeczy” zdecydowanie polecam – świetna kurtka na długie lata.
Pozdrawiam
m.http://www.forum.goryonline.com/viewtopic.php?f=25&t=111
poniżej parę fotek ze wspinu w omawianej kurtceCopyright © 2014 by gorskieblogi