Witam!
Znów dawno się nie odzywałem.
Tak to jest jak się trochę za dużo bierze na głowę. Bardzo intensywny sezon – dużo szkolenia i praktyki przewodnickie plus próba połączenia tego z dbaniem o swoją formę i bycia dobrym tatą i mężem nie jest łatwa. Na szczęście, mam cudowną rodzinę i wyrozumiałych pracodawców w Górach;-)
Piszę ten wpis z cafeterii w Yosemitach. Pada deszcz. Rozumiecie? W Kalifornii w okresie, w którym jest najlepszy warun, pada od czterech dni i ma padać przez następne pięć. A nam pozostało sześć dni...
Sześć dni na zrealizowanie dla mnie pięcioletniego projektu marzeń czyli wspięcia się na El Capitana z osobą niepełnosprawną.
Tutaj znajdziecie więcej informacji na temat tego przedsięwzięcia:
http://www.facebook.com/reqs.php#!/pages/Fundacja-Jaska-Meli-Poza-Horyzonty/205086963884?v=wall&ref=ts
Ale do czego zmierzam. Dolina to dla mnie miejsce niezwykłe, pierwszy raz znalazłem się tutaj dokładnie co do dnia osiem lat temu, w sumie spędziłem tutaj ponad rok życia...
Dużo niezapomnianych chwil, spotkań i przygód.
Wtedy osiem lat temu przyjechaliśmy, by zrobić wielką ścianę – Sea of Dreams, pierwsza hakówkę na El Capitanie, na której pojawiło się aż pięć wyciągów wycenionych na A5, przy których znalazła się adnotacja "if you fall you are dead” Oczywiście nasze przejście było już dwudziestym którymś, więc droga, jej trudności z pewnością spadły do stopnia A4. Mimo wszystko było to dla nas kosmicznie trudne, dodatkowo nigdy wcześniej się razem nie wspinaliśmy, nigdy nie holowaliśmy wcześniej worów, nie używaliśmy portaleagów, coperheadów... Pełen amok, np. przez ostatnie dwa dni wspinaliśmy się bez jedzenia, bo nie wiedzieliśmy, że w źle spakowanych worach na dnie są jeszcze pełne puszki...
O wszystkim tym, do czego Was zachęcam możecie przeczytać więcej tutaj:
http://www.goryonline.com/gory,99,146,0,1,F,news.html
Wtedy też, osiem lat temu po raz pierwszy poznałem Cedara Wrighta, pracował on w Rescue i wspinał się cały czas, no i klepał słodką biedę.
Oczywiście spotykaliśmy się przy moich następnych odwiedzinach w Dolinie, w 2004 nawet się razem trochę powspinaliśmy, wtedy też Cedar poratował nas swoim autem, kiedy zaszła potrzeba szybkiej wizyty w San Franie.
Jeszcze później dowiedziałem się, iż zasilił on szeregi doborowego teamu The North Face. Strasznie mnie ta wiadomość ucieszyła. Otwierała się dla niego nowa droga w jego życiu – Cedar stał się profesjonalnym wspinaczem i, wydaje mi się, iż wykorzystał i wykorzystuje on tę szansę w pełni, cieszę się z tego i mu mocno kibicuję.
Ale do czego zmierzam... Jak przyjechaliśmy do Doliny przygotowywać nasz projekt, trwała właśnie super akcja, jaką jest sprzątanie Doliny przez wspinaczy (pierwsza jej edycja, na której miałem przyjemność być, odbyła się w 2004 roku). W dzień się sprząta, w wieczorami są organizowane super pokazy slajdów i prelekcje zaproszonych gości – w ostatni dzień jest oczywiście impreza.
Jednym z zaproszonych gości był oczywiście Cedar. Widać było, iż z sentymentem wrócił on w miejsce, które przez tyle lat stanowiło jego dom – mieszka on teraz w Boulder w Kolorado. Swoją przezabawną prezentację rozpoczął krótkim, zmontowanym na szybko filmikiem Yosemity In a Day. Niesamowicie oddaje on klimat tego miejsca, zapraszam Was zatem do obejrzenia.
http://vimeo.com/15396222
Do usłyszenia.